Zapach malin (Warszawska)


W oczach dziewczyny igrały płomyki
I uśmiech rozjaśniał jej śliczną twarz,
Kołysała się w takt granej muzyki,
A teraz obojętnie gdzieś obok trwa.

Włosy jej ciemne jak noc grudniowa,
A pośród nich gwiazdy tylko dwie.
Kiedy milczą oboje od słowa do słowa,
Nie wiem, czy to koniec, czy nie...

Drogi Czytelniku, widzisz jak się zaczyna
Historia naszego głównego Bohatera.
Ta Wspaniała - to niedoszła dziewczyna,
A podmiot liryczny zaczyna tu od zera.

Idziemy dalej, to będzie tutaj stały motyw:
Ten marsz, spacer i ucieczka. I jeszcze oczy.
Jeżeli brnąć w toksyczną relację nabierasz ochoty,
To zapraszam dalej, narracja powoli kroczy.

/Ogólnie: wymyśliłem sobie serię lekko fabularną. Powiedzcie, co o tym myślicie :P
Widzi mi się tak jeden odcinek(wiersz) na tydzień, ale no./

Autor: Zefir Kategoria: Bajki

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Zapowiada się fajnie:-) Pozdrawiam

  • Autor: mac790 Zgłoś Dodany: 23.03.2016, 08:45

Ciekawy początek :)

Czasem tylko zapach...reszta należy do kogo innego

Wydaje mi się, że dla takiego pomysłu lepsza jest przewidywalność :P

  • Autor: Zefir Zgłoś Dodany: 22.03.2016, 19:00

pisz dalej! ale mam nadzieje że troszkę odtoksycznisz tą narracje :)

Balladyna mi się kojarzy jak nic:))

  • Autor: Inclusus Zgłoś Dodany: 22.03.2016, 18:48

Ja akceptuję , tylko czy tydzień to nie za długi okres czekania? Tu jest tak dynamiczna strona, iż można i kręćka dostać. Ale niech i tak będzie...
Pozdrawiam !! :)

  • Autor: jbw-u Zgłoś Dodany: 22.03.2016, 18:25