Wspomnienie z wieku dość zeszłego
Po pracy – święto mej żony.
kierownik, docent marcowy
zbyt szybko „stał się” wstawiony
bo tutaj też nie miał głowy.
Był toast. Po długim wywodzie
zgasł docent. Został nam knot:
shabilitował się nam w ogrodzie
na perski dywan, jak w marcu kot.
Dziś, chociaż śladu już nie ma
docenta, ni tamtych kłopotów,
żona - nie lubi „po pracy” imienin,
ja - ni marca, ni perskich kotów.
- Autor: PoetkiewiczKategoria: Śmieszne
- Dodany: 21.07.2011, 11:08Nastrój: Chłodny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
Dziękuję, pozdrawiam.
- Autor: PoetkiewiczDodany: 29.07.2011, 10:13
:):):)
- Autor: MojaWyspaDodany: 24.07.2011, 00:12
:-)
- Autor: ChybaMarzycielkaDodany: 21.07.2011, 20:46
A wszystko z powodu docenta :))))
- Autor: bjedryszDodany: 21.07.2011, 16:02
Super jest ten wiersz,mialam lezke w oku...
- Autor: aniolka8Dodany: 21.07.2011, 13:43
Powiedz to mojej Przyjaciółce, że nie lubisz perskich kotów... Jej Filek - super Kot!!! :-)
- Autor: wrzos10Dodany: 21.07.2011, 12:40
No fajny, rzeczywiście śmieszny.Pozdrawiam!
- Autor: PaULADodany: 21.07.2011, 12:07
:)))
- Autor: krakowiankamajaDodany: 21.07.2011, 11:37
ciekawy :)
- Autor: dusia123Dodany: 21.07.2011, 11:23






