Wspomnienie z wieku dość zeszłego

Po pracy – święto mej żony.
kierownik, docent marcowy
zbyt szybko „stał się” wstawiony
bo tutaj też nie miał głowy.

Był toast. Po długim wywodzie
zgasł docent. Został nam knot:
shabilitował się nam w ogrodzie
na perski dywan, jak w marcu kot.

Dziś, chociaż śladu już nie ma
docenta, ni tamtych kłopotów,
żona - nie lubi „po pracy” imienin,
ja - ni marca, ni perskich kotów.

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Dziękuję, pozdrawiam.

:):):)

:-)

A wszystko z powodu docenta :))))

  • Autor: bjedryszDodany: 21.07.2011, 16:02

Super jest ten wiersz,mialam lezke w oku...

  • Autor: aniolka8Dodany: 21.07.2011, 13:43

Powiedz to mojej Przyjaciółce, że nie lubisz perskich kotów... Jej Filek - super Kot!!! :-)

  • Autor: wrzos10Dodany: 21.07.2011, 12:40

No fajny, rzeczywiście śmieszny.Pozdrawiam!

  • Autor: PaULADodany: 21.07.2011, 12:07

:)))

ciekawy :)

  • Autor: dusia123Dodany: 21.07.2011, 11:23