Historia miłości cz 7

Lecz gdy podszedłeś odepchnęła,
Ona zraniła,Ona jest okropna,
Powiedziała głupcze,
Nie tędy do miłości droga,

Chciałeś dac jej wszytsko,
Nie wiedząc dla czego,
Umysł stracił swych poglądów oriętację
Wnętrze zaś chciało kochać,
zostawić wszytsko pojechać z nią na wakacje.

To już nie ważne przecież odepchnęła
wracasz do domu czujesz że samotność doskwiera,
Serce mówi chcę kochać i dawać
Umysł zaś mówi głupcze idź zarabiać.

Kobiet masz mnóstwo nie jedną sobie kupisz
Tym sposobem głos serca umarł
a katem był Twój umysł,

Stałeś się bez uczuć robotem,
Który odbiera świat lecz nie czuje,
Zamiast uczuć widzi liczby, majątki kalkuluje.

Podążasz przez świat zimny i bezuczuciowy
jesteś panem umysłu i samokontroli,
w swej mowie doskonały
niczym ocean który w swej głebi umiera
z zewnątrz piękny, potężny
lecz w środku w nim życia nie ma

Masz moc tsunami w sobie,
dajesz wyroki kogo fala Twej złości skopie
dostosowany do zasad świata wręcz idealny
Liczy się biznes w tym jesteś doskonały.


Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.