Szczyt

Chcę się wspiąć na szczyt i głęboko odetchnąć,
Oślepić oczy nieskazitelną bielą.
Oddech gór sprawia, że problemy bledną,
Widzę twarze, czyja będzie następną?

Lawina łez zeszła bez słowa,
Mroźny puch trzeźwe myśli w sobie chowa.
Cisza krzyczy by zacząć wszystko od nowa,
Nie mogę, wyleciała o świcie Minerwy sowa.

Wspinam się więc na śnieżną iglicę,
Nie mogę się doczekać gdy stanę na szczycie.
Każdy z nas zna swoje miejsce,
Wchodzę tam, by na wieki zamrozić swe serce.

Autor: Rafdab Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Tak jakbyś odmawiał czy nie rozumiał zaproszenia do odnowy, które emanuje z tej potęgi zimowego krajobrazu ..

  • Autor: polana Zgłoś Dodany: 08.11.2017, 21:47

Wiosna rozmrozi..odtaje..