Znikasz

Wciąż w tych chwilach walki o oddech
Łapię spokój i znów tonę.
Tonę to waży moje Sumienie, jest nieskończone.
Te wszystkie uśmiechy i podszepty do reszty mnie przeszyły,
Mówią, że jestem grzeszny, grzechy to wstążki na wietrze przeżyć.
Ta sinusoida życia rozlicza z wstęg, kiedy będzie finał?
Nie moja wina, że wszystko się zapętla, od nowa zaczyna.
Me życie to abstrakt, ekstrakt z owocu pustki,
Słyszysz plusk i wiesz, że jesteś na językach ust ich...
Kogo? Przecież chcesz iść własną drogą,
Ale zmierzch zasłania oczy czy też chcesz, czy nie.
Zmierz czy twe kroki nie powtarzają się na trakcie.
Śmieszna ta gonitwa, chcesz chwytać dni, a
To jest wyścig Achillesa z żółwiem. Znikasz.

Autor: Rafdab Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Świetny..

  • Autor: Miraż Zgłoś Dodany: 09.11.2017, 11:35