Poranek

O głodna panno wczesnego poranka,
Witam cię serdecznie,
Ja, podróżnik nocy i lekkiego wianka,
Zachłannie patrzę i skutecznie,
W odmęty twego szkarłatnego widzenia.

Gdzie nieprzerwaną czerń w błękit przemienisz,
Odganiasz nocne mary i istoty,
Ich los na mało srebrników wycenisz,
Nie pozwalasz im na harce i psoty,
I mówisz do nich precz od niechcenia.

Delikatny ruch twych zwiewnych stóp,
Horyzont rozpościera szerokimi plamami,
Nad brzegiem linii nieba pośród morskich wzgórz,
Warzysz losy nad naszymi głowami,
Mając na barkach ludzkie sny.

Gładząc ten świat swą delikatną dłonią,
Jak matka swe dziecię pieści z czułością,
Kojąc świat bezmiaru tonią,
Otaczasz nas swoją bezdenną wrażliwością,
Tam gdzie rankiem kwitną bzy.

Autor: NocnyMichał Kategoria: Okazjonalne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


6*