Za dnia.... wśród nocy....

Za dnia jak kameleon wśród arterii miejskich,
Ciągnę swój żywot wielce zwyczajny,
Przechodząc obojętny wobec scen dantejskich,
Patrząc na ten świat wielce marny.

Wśród nocy jednak ożywam na nowo,
Wiedząc, iż ona jest mą jedyną królową,
Otula mnie swoim płaszczem ciepłym,
A także swoim serce wiecznie owładniętym,
Ogniem do zdobycia całego świata w krótkim czasie,
I wraz z nią ja – zdobywca gwiazd na trasie.

I znów za dnia te szare ulice owładnięte smutkiem,
Ludzie wpatrzeni w siebie beznamiętnie,
Sam na tym świecie samotnym odludkiem,
Gdy wśród tylu istot przemykam bezwiednie.

Lecz znów wśród nocy wszystko się budzi,
Zew jej piękny zewsząd wszystkie istoty zbudzi,
Ludzkich uczuć burza wnet z nieba zstąpi,
Moc pocałunków, uścisków i zwad nastąpi,
Gdy wśród rozradowanego tańca dzieci rozwydrzone,
Staną do tanga wielce omamione,
Uciechami duszy i uciechami ciała,
Nie jedna mała duszyczka nie będzie dziś spała,
Gdy serce nocy bije głośno do krótkiego rytmu świtu,
Wśród ferii barw i płynących bez liku,
Samotny idę ja.

By rankiem obudzić się strudzony,
Zawrotnością nocnego bycia,
Gdy koniec końców rozbudzony,
Powracam do codziennego życia.

Autor: NocnyMichał Kategoria: Okazjonalne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Sam na tym świecie samotnym odludkiem,
Gdy wśród tylu istot przemykam bezwiednie......

Dwie natury...