Morderstwo

Idzie facet wzdłuż ulicy
W demonicznej swej facjacie
Pyta ciągle wszystkich:
-Czemu w ręku nóż trzymacie?

Kilkanaście metrów dalej
Spaceruje se kobieta
Idzie,patrzy,nagle widzi
Leży sobie głowa ścięta

Baba w krzyk przerażona
Woła tamtego faceta
-Panie,Panie,co robimy?
-Trzeba znaleźć teraz kreta

Wkrótce znaleźli frajera
Włożyli mu nożyk w rękę
-znajdź proszę winowajcę
Bo przyprawia nas o mękę

Frajer drżące ma kolana
Ale w końcu w tłum się wtapia
-Poszukam tego mordercy
Co ulicę krwią mi skrapia

Z drżącą ręką badał wszystkich
Zewsząd mógł on stracić życie
Nagle patrzy i szczęśliwy
Mordercy znalazł ukrycie

W końcu myśl go naszła druga
-Wszakże ja mogę to przegrać!
Więc oddechów parę wziął
Aby siły w sobie wezbrać

Wdarł się do komnaty złego
I wszczął walkę bezpośrednią
Lecz złoczyńca był silniejszy
I poniósł on śmierć dziś przednią

Facet tak z babą czekali
Z niecierpliwości dreptali
Nie wiedzieli jeszcze o tym
Że śmierć sami se zadali

Złoczyńca dopadł ich w końcu
Rozpoczął krwawe przyjęcie
I najwyższy anioł śmierci
Wziął ich w końcu w swe objęcie

Taki morał jest z tej bajki
Sam załatwiaj swoje sprawy
A ty nie bądź też frajerem
Bo los twój może być krwawy.

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.