Głód




Dzika nienawiść zbiera znów we mnie.
Zbierze swe żniwo, gdy czas nadejdzie.
Jad toczyć zaczynam już w swojej głowie
I mam nadzieję, że nikt się nie dowie,
O moich skrajnościach i złych emocjach,
Które ukrywam w umysłu ciemnościach.
Mam znów ochotę, by wszczynać kłótnie,
By komuś rozszarpać uśmiechniętą buźkę,
Rozłupać czaszki w przypływie furii,
Połamać karki w mej własnej liturgii.
W ataku agresji wbić nóż w twe plecy.
Przyodziać znów miano podłego mordercy.
Zabijać, zarzynać, krwią dać się splamić.
Wciąż tak dotkliwie was wszystkich ranić.
Zło budzi się we mnie, kły obnażając,
Mięsiste tkanki me rozrywając.
Pragnie się wyrwać i nie czuć litości,
Powstrzymać je zdołam zostając w ciemności.
Z szaleńczym uśmiechem wyrytym na twarzy,
Oczekiwać na to co jeszcze się zdarzy.


Autor: Nothingness Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Wiecznie jestem głodny takich myśli.