Tato

Co zrodziło niechęć?
Co zgasiło iskre?
Może martwosc bratniej duszy?
Może strata zaufania?
Może wrogość i bezmyślność,
Bezlitowosc i bezdusznosc?
Co zgwalcilo spokój bycia ?
Co zabiło słabe serce,
tą zawzietość, szczere szczęście?
A więc zmarło z niewinnością.
Pochlonieciem tej rodziny.
Niewiernością zżarłą miłość.
Zbudowaną w bólu kłamstwa .
I cierpieniem dokarmione .

Wciąż otwarte nowe rany,
niemożliwe do zgojenia.

Autor: butterflly001 Kategoria: Erotyki

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


W życiu jest wiele różnych
niemożliwości, których
jest niełatwo zrozumieć.
Piękna, spokojna muzyka
łagodzi zranioną duszę.
Miłe pozdrowienia.