Nocny monolog

W bezgwiezdnej otchłani
Liczę myśli, spoglądam i szukam sani
Co poniosą i ukryją między planety,
Gdzie już nic nie ukrywać - zamilkły sekrety.
Może tylko tam miejsce jest ciche
Skąd nie gna już świata tętniącego wicher
Polana nie duża
Byle myśli skłębione pomieściła --
I jeszcze...jedna oby tam była Róża
Zajmę się - przyrzekam - piękna to siła.
Zaprowadź mocy nieznana
Ku falom podniebnym
By lekka, nieuformowana piana
Objęła Nas i tańczyła krokiem chwalebnym.
- Spuśćcie i wy chmury rosę
Niech upadnie przypominając kosę
Lecz delikatnie całując trawę -
Bez uniesień...aż słońce wstanie krwawe.
Tak umilaj czas bracie - dniu dzisiejszy.
Rozśmieszaj - zabaw się w zadania dla Gejszy.
A skoro nocy masz swych godzin ustapić
Nie daj tylko w to, żeś najlepszy zwątpić.
Każdym na ciele punktem
Daj się poczuć a później...zabierz nurtem.
Gdziekolwiek już.....
Gdziekolwiek już.....
W nieodwiedzone jaskinie....
W nierozpalone płomienie....
Pozwól poczuć coś pierwszy raz -
A potem zamilcz jak głaz...
Milknij i moje sekrety w kamiennym sercu
Zachowaj, trzymaj w skarbcu.
Bym duszą nie szukał planet odległych
I nie poszedł w ślady poległych,
Których myśli jak kawałki chleba
Pokruszone - opadły z wyżyn nieba
Z siłą potężną - niby gromem
Zderzyły się z rzeczywistości świata ogromem.

Autor: rafal Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


.

  • Autor: Szuiram Zgłoś Dodany: 14.01.2018, 13:59

Wow...spodobał mi się

  • Autor: Naiko Zgłoś Dodany: 13.01.2018, 11:28