Zimny prysznic

Poskromiłaś mnie, skórzanym biczem po plecach,
zimnym prysznicem zbudziłaś ze snu.
By niebawem znów mi obiecać,
kilka latających krów.

I czy to we mnie leżą spokojne,
problemy, uciekając przez kołnierz.
Prosto do uszka szeptając mi czule,
a teraz zaboli, ukłuje.

Lamentacji kolejna część się sunie,
kilka łez śwista po ciemnym pokoju.
Nie ma ich, nie ma sił w ogóle,
chciałem tylko wierzyć...

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Ciekawy i dobry wiersz :-)

  • Autor: bjedryszDodany: 11.10.2011, 15:12