Zimny prysznic
Poskromiłaś mnie, skórzanym biczem po plecach,
zimnym prysznicem zbudziłaś ze snu.
By niebawem znów mi obiecać,
kilka latających krów.
I czy to we mnie leżą spokojne,
problemy, uciekając przez kołnierz.
Prosto do uszka szeptając mi czule,
a teraz zaboli, ukłuje.
Lamentacji kolejna część się sunie,
kilka łez śwista po ciemnym pokoju.
Nie ma ich, nie ma sił w ogóle,
chciałem tylko wierzyć...
- Autor: BatonKategoria: Miłosne
- Dodany: 09.10.2011, 21:17Nastrój: Melancholijny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
Ciekawy i dobry wiersz :-)
- Autor: bjedryszDodany: 11.10.2011, 15:12






