Aż uszy więdną

Dla spokojności ciała
nie duszy
słysząc
aż zwiędły
mnie uszy
ona z nim była
to czyniąc
jej dusza nie obchodziła

Rozlała się zaprawa z taczki
nad głową frunęły kaczki
sosna bardziej pachniała sosną
ponieważ zdarzyło się wiosną

Przez płot
sąsiad z sąsiadem nawija
iż on
a ona
jeszcze większa żmija
plotkując
niech zaczną od siebie
gdyż mówiąc tak
nie zaszczyty w niebie

No dobra
dla spokojności ciała
zaprawa z taczki
wylała się
wylała
sąsiad
z sąsiadem
obsmarował
swojego sąsiada
sprawy tak miały się
iż mnie
o tym mówić
nie wypada

słysząc


Autor: Gabrys Kategoria: Śmieszne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Jakby ta zaprawa trochę sąsiadom usta zamurowała...hi hi hi
Pozdrawiam..