-Zuza-

Pamiętam, była sierpniowa sobota,
gdy dzieci z sąsiedztwa przyniosły kota.
Chociaż już miałam buraska jednego,
to przygarnęłam też tego małego.

Trudno byłoby inaczej postąpić,
zawieść te dzieci, tym samym poskąpić
miseczki mleka, okruchów miłości,
miejsca w fotelu - tej kociej piękności.

Wzięłam w swe dłonie kłębuszek puchaty,
miły, w futerku w kolorowe łaty.
On się przebudził, polizał me ręce.
Zrobił to pewnie w swej dla mnie podzięce.

Kociątko - kotką wnet się okazało.
Z -Figlem - od razu figle zaczynało.
Zwierzątko, Zuzą zostało nazwane,
na cześć belferki wścibskiej niesłychanie.

Lubię czasami Zuzę obserwować,
jak usiłuje pod dywanem schować
magnesy, które z lodówki odpina,
a wcześniej po nie tak zgrabnie się wspina.

Lubię też kiedy piłeczką zagrywa,
albo, z ogonkiem swym tańce odbywa,
czy, gdy z grzejnika pilnie obserwując
zasypia, przy tym głośno pomrukując.

Mimo, że zwykły z tej Zuzy dachowiec,
nie humorzasty jakiś rasowiec,
wiele radości daje domownikom.
a mniej gatunku kotów przeciwnikom.

W koszu przed drzwiami też się wyleguje.
Tak razem z Szarkiem nam domu pilnuje.
Wraz wykonują tą pieską robotę.
A żyją zgodnie. Nie tak jak pies z kotem.

Autor: halszka Kategoria: Bajki

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Okruchy miłości...

  • Autor: Szuiram Zgłoś Dodany: 11.05.2018, 07:55

Milutki...

Ach te nasze zwierzaki :)))
*****