O ludziach co skromny zasięg percepcji mają..



Wstają rano dnia kolejnego,
Byle starczyło do pierwszego,
Idą do szkoły, domu, pracy,
To właśnie są nasi rodacy,
Nie tylko krwi, bo biologiczni,
Wspólnych wielu cech dziedzicznych,
Niczym autorzy podobnych wierszy,
Tak kończy się nasz dzień pierwszy.

A potem cztery dni tożsame,
Podane na tacy wegetacji,
Żadne nowości nie są brane,
Bo nie liczy się uczciwość racji,
Tylko stać w jednym szeregu,
I Broń Boże się nie wychylać,
Bo możesz poznać w myśli biegu,
Że tak Twoje się życie mija,

Z sensem oraz przeznaczeniem,
Wtedy najdzie cię olśnienie,
I poczujesz, że więcej nie zmarnujesz,
Życia - i wtedy się zbuntujesz.

No i jest weekend, dzień wolności,
Wtedy pożyjesz po całości,
Lecz nie możesz pójść do baru,
Bo dzięki działaniu ludzkich czarów,
Nie zaznasz często tam spokoju,
A tylko gniewu płaczu, znoju,
Tak właśnie ginie ludzki stos,
A pośród niego stłuczone szkło,
Chyba że znajdziesz swoje miejsce,
I niczego nie potrzeba więcej.

A gdy niedziela wnet nadejdzie,
Cała radość życia przejdzie,
Bo nawet teraz chcą zarządzać,
I Twoim czasem rozporządzać,
Bo każdego dnia są zmiany,
Inne gorsze, na inne czekamy,
Bo Wy czy ja nie jesteśmy lepsi,
Ograniczają nas bariery percepcji,

Liczmy wtedy tylko rany zadane,
Gdy karty na stole są dawno rozdane.

Autor: Toivoa Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


.

  • Autor: Szuiram Zgłoś Dodany: 12.03.2018, 07:45

Obrazek z życia...