Aniele...

Nachodzisz mnie w snach
i w myślach na jawie
Ty która mówiłaś
nigdy Cię nie zostawię

Przybrałaś me życie
w szczęścia potoki
następnie w morze
słonych łez

Ty która byłaś wszystkim
ostoją zmęczonego ciała
nektarem spierzchniętych ust
zabiłaś w końcu mnie

Aniele śmierci
o Tobie mowa
przyjdź znów
i nie opuszczaj wnet

W ramiona Twe
chce w końcu się schować
nakryj czarną szatą
od życia uratuj mnie


Autor: Markus37 Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Nie..jeszcze nie, masz dla kogo zyć..