Historia pewnej piosenki



Oto krótka historia naszej znajomości
zakończona rozstaniem kronika miłości
beznamiętnym wzrokiem, rzucam dziś za siebie
wtedy byłem szczęśliwy, ale już nie wierzę w ciebie

Pozostawiony sam sobie, próbuje się odnaleźć
sam na sam w 4 ścianach zajęcie chcę znaleźć
bo samotność ogłupia, tak było i jest
już wiem co zrobię, napiszę sobie tekst

Sam go napiszę i sam go zaśpiewam
wysłucham w samotności, już gardło rozgrzewam
złocistym napojem dodaję animuszu
chcę w życiu być twardy jak misio z pluszu

Już wiem że to przebój, nie zejdzie z listy
powoli odczuwam brak substancji smolistych
złoty napój bogów powoduje zaćmienie
siwy dym z papierosa przypomina mi ciebie

Nasze chwilę radości, spędzają z oka sen
już nie czuję złości,bo ja wciąż kocham cię
ty mi zawsze mówiłaś- jesteś taki boski
a ja bez ciebie, jak gość specjalnej troski

I tak już pozostanie, przymknąłem oczy
to sprawił złoty napój, twój uśmiech uroczy
a gdy się przebudziłem, aż wrzasnąłem że strachu
po moim świetnym tekście, została garstka prochu

Powiedziałem soczyście- kurwa, rzucam palenie
a o tekście pomyślę, teraz się polenię
ułożyłem się wygodnie, muzyka cicho gra
to ja sobie zaśpiewam, tra la la la la

Autor: piotrw Kategoria: Miłosne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.