Co z tym światłem ?

Pamiętam czasy w których
wszystko wydawało się tak nieznane
Mogłem oczekiwać od świata
że przybierze kształt i kierunek
jaki tylko zapragnę
Pamietam noce tak gorące
że uchylaliśmy okno
by ostudzić naszą namiętność
Przez to wszystkie gwiazdy
zazdrościły nam naszego kosmosu
Lecz nagle nadszedł czas
gdy wszystko co poznałem
przybrało formę
tak nieoczekiwanie niechcianą
że aż nieznośną
Noce stały się zimne
Nawet zamknięte już okno
nie zdołało powstrzymać chłodu
W końcu uzmysłowiłem sobie
że chłód to ta pusta przestrzeń
obok mnie na prześcieradle
że ten chłód to ten nadmiar koca
który kiedyś okrywał Ciebie
Nagle gwiazdy przestały zazdrościć
Wszystko wróciło do normy
Bo kosmos wróciłna miejsce
Bo gwiazdy nadal są razem
Bo one jak zawsze razem na niebie
a ludzie jak to ludzie...
razem bywają tylko czasami
W ten sposób utarło się na ziemi
że żeby być razem trzeba być gwiazdą
albo być w niebie
Gwiazdy chociaż każda od siebie tak daleko
na niebie zawsze będą razem
Zawsze , chociaż nie wiecznie
bo nawet one wiecznie nie świecą
Lecz gdy nawet umierają
ich świało docierać będzie
do nas jeszcze bardzo długo
Dlaczego zatem miłość
nazywana przez nas światłością
gdy się skończy...
mrok tak nagle następuje ?

Autor: simel79@o2.pl Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.