Księżyc

Kiedy wracam Zamojską w nocy
często księżyc spotykam na moście.
Z wyrzutem spoglądam mu w oczy
i tłumaczę jak można najprościej:

Popatrz, mówię, twarz masz czerwoną,
pewnie cały dzień siedzisz w karczmie.
Pijesz, płacąc blasku złotego mamoną
i marychę pewnie palisz ukradkiem.

Potem świecisz tak na pół gwizdka,
że się koty gubią w drodze za komin
nie oświetlasz zaułków i wystaw
w mieście moim nieodgadnionym.

Znowu wpadniesz do wody, do rowu.
Potem będziesz żałował występów,
Twarz ukryjesz ze wstydu w nowiu
a ja będę musiał chodzić po ciemku.

Autor: artur s Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


cały

  • Autor: Szuiram Zgłoś Dodany: 16.04.2018, 07:22

:)

  • Autor: Akacja Zgłoś Dodany: 16.04.2018, 06:55

maszm rację mó j purysto...

  • Autor: artur s Zgłoś Dodany: 15.04.2018, 23:13

mu to krowy ryczą

  • Autor: Gabrys Zgłoś Dodany: 15.04.2018, 22:43