Już czas...


Nie czuję już nic,
gdy patrzę w twoje oczy,
gdy stoję nad przepaścią,
coś trzyma mnie za rękę
i nie pozwala skoczyć w dół.
Nie oglądam się za siebie,
bo tam tlą się tylko zgliszcza.

Niebo pomarańczowe...
Księżyc czerwony...
Niebieskie pioruny...
Nic nie jest takie,
jakie być powinno.

Morze wzburzone, wiatr szaleje,
lecz ja jestem spokojny,
bo wewnątrz już martwy,
zimny jak kamień,
lecz miękki jak skóra.

Serce w piersi wciąż bije,
lecz coraz wolniej i wolniej,
już prawie nie dostrzegalnie.
Krew już nie płynie,
lecz myśli się kłębią,
oczy zachodzą mgłą...

Na niebie gasną gwiazdy,
jedna po drugiej...
Na ziemię zstępuje kobieta w bieli,
i uśmiechając się do mnie mówi:
Już czas . . .

Autor: satan7 Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Pomijając błędy w pisowni...to sam wiersz jest zwyczajnie nieodkrywczy. Trochę mi zalatuje typowymi chwytami poetycko-kiczowatymi.

  • Autor: HUever Zgłoś Dodany: 20.04.2018, 13:04

Pomijając błędy w pisowni...to sam wiersz jest zwyczajnie nieodkrywczy. Trochę mi zalatuje typowymi chwytami poetycko-kiczowatymi.

  • Autor: HUever Zgłoś Dodany: 20.04.2018, 13:04