Już chwil nie liczę



Już chwil nie liczę bo to nic nie daje
Czasami tylko na kalendarzu coś skreślę
Z nudów różne powstają obyczaje
Moim jest to że siadam przy oknie na krześle
Pod łokieć biorę czystą kartkę A4
Na którą spływają moje różne zajawki
Rozmaite powstają wtedy numery
Obrazy samopoczucia , emocji huśtawki
Wylewam z siebie całą paletę swych lęków
Swych żali całą gamę nutami usłaną
Usłyszeć można schenaty tęsknoty dzwięków
Melodię mych uczuć w słowa obrysowaną
Gdy tęsknię - moje wiersze głaszczą tęsknotę
Gdy się smucę - żal gardło ściska
Gdy żartuję - czytasz żartów psotę
Gdy się złoszczę - kartka piorunami ciska
Gdy płaczę - łkają zemną wszystkie słowa
a z kartek można słone łzy wyciskać
Gdy przeklinam to aż się wykrzyknik chowa
Gdy się cieszę to z wersów radość tryska
Oby tak było...
Tak bardzo bym chciał
Wykazać się siłą
Taki przekaz miał...
Łatwo jest pisać głupio o mądrości
A ciężko wspomnieć mądrze o głupocie
Opisać te wszystkie odcienie szarości
i nie upaprać się w banału błocie
Moim oczekiwaniem wymarzonym
Jest pisać o człowieku i być dalej człowiekiem
Nie stać się kotletem niedoprawionym
lub krwistym stekiem
Dążyć do tego by nie być nie smacznym
i nie stać się zbytnio surowym
Bo lepiej być poetą dziwacznym
i na niezrozumienie gotowym
Niż kucharzem pokracznym
Co karmi słowem niezdrowym


Autor: [email protected] Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


.

  • Autor: Szuiram Zgłoś Dodany: 03.05.2018, 19:46

Bo lepiej być poetą dzieacznym*****

Wszystko w zasięgu ręki...