Zbiór wierszy

Spojrzenia Miłości
Kiedy odchodzę
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy się przewracam
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy nie mam już sił
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy proszę o przebaczenie
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy się smucę
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy łzy spływają mi po policzku
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy smutek przemienia się w radość
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy śmieję się od ucha do ucha
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy zadaję Ci trudne pytania
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy nie zgadzam się z Twoimi planami
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy wygłupiam się, by poprawić Ci humor
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy jestem młody
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy życie się we mnie wypełnia
patrzysz na mnie z miłością.
Kiedy wyruszam w ostatnią drogę
patrzysz na mnie z miłością.
I mówisz: Tylko ja jestem dobry…


Pustynia serca Mk 1, 12-13
Na pustyni pośród gorącego piasku
serce osamotnione
szuka odpocznienia
może je znajdzie a wtedy zagubi
wszelkie poruszenia niepotrzebne
przez świat wywołane.
Na pustyni wśród pyłu i kurzu
serce rozdarte
szuka uleczenia
bo wie, że jest mu potrzebne
by nie krzywdzić ludzi
w życiu napotkanych.
*************************
Na pustyni pośród gorącego piasku
serce osamotnione
spotkało Boga…
Armagedon J 2, 13-22
Splecione sznurki zamieniono w bicz,
który Mnie będziecie chłostać.
Szczęśliwych ludzi wypędzono ze świątyni,
jak Mnie wypędzicie za miasto.
Baranki i woły wybiegły z klatek,
które będą więziły Mnie nocą.
Monety bankierów dzwoniły o bruk,
niczym trzydzieści srebrników.
Drewniane stoły stały się deskami,
z których zrobicie Mi krzyż.
Armagedon?
Nie!
Po prostu:
„Gorliwość o dom Twój, pochłonie Mnie…”.
Aniołki
Przypominają zapomnianych – Aniołki.
Przywracają nadzieję – Aniołki.
Koją tęsknotę – Aniołki.
„Aniołki mają skrzydełka”.
Przynoszą radość, uśmiech i wesele – Aniołki.
Zostawiają piórka na parapecie – Aniołki.
Fruwają pod niebiosami – Aniołki.
„Aniołki mają skrzydełka”.
Grają na trąbkach i dźwięcznych cymbałach – Aniołki.
Śpiewają: Hosanna – Aniołki.
Troszczą się o nas – Aniołki.
„Aniołki mają skrzydełka” -
Powtórzyła Pani Stefania
ze wzrokiem utkwionym w oknie…
Abym nie oceniał
Daj mi oczy miłosierne,
abym nie oceniał tych,
którzy walczą
a o których nic nie wiem.
Daj mi oczy miłosierne,
abym pomagał tym,
którzy potrzebują
ludzkiej serdeczności.
Daj mi oczy miłosierne,
abym dostrzegał tych,
którzy w mojej ocenie
już dawno nie zasługują na miłosierdzie…



Oczy
Padający deszcz
roztapia śnieg, który
po ostatniej mroźnej
zimie nie może odejść
w zapomnienie.
Deszcz pada na skorupę śniegu,
niczym bomby na Hiroszimę
i robiąc w niej malutkie dziurki
pomaga wiośnie w nadejściu.
*************************
Deszcz pada z nieba jak woda
z boku Chrystusa,
który właśnie przebiłem
i obywa moje oczy
sprawiając w nich wiosnę.
Moje Cassiusowe oczy już wierzą
a w ręce jeszcze trzymam włócznię…



Zbrodniarz
Co myślałeś, gdy Cię sadzili?
Co myślałeś, gdy Cię skazali?
Co myślałeś, gdy Cię biczowali
i cierniem koronowali?
Co czułeś, gdy krzyż dźwigałeś
i z Matką swoją się spotkałeś?
Co czułeś, gdy Szymona ramię
pomagało dźwigać Twój krzyż, o Panie…
Co chciałeś powiedzieć niewiastom na drodze
i Weronice co z chustą stała?
Czy mnie widziałeś w tym tłumie co krzyczał:
Ukrzyżuj! Wyprowadź za miasto, Zbrodniarza!
****************************************
Czy mi przebaczysz?
Czy kochasz mnie jeszcze?
****************************************
Wielka to Miłość na krzyżu zawisła,
które swe życie za ludzi oddała.
****************************************
Teraz rozumiem co krzykiem zrobiłem,
mojego Pana do krzyża przybiłem.
Więc wykrztusić mogę tylko słowa:
Przepraszam
nie chciałem
zacznijmy od nowa


Wspinaczka
Dziś rano przechodząc
obok Słocińskiego parku
spostrzegłem wiewiórkę
wspinającą się na stare drzewo,
które konarami sięgało nieba.
Wiewiórka szybko wspinała się
po brunatnej korze dębu
zdrętwiałej zapewne
porannym mrozem,
który od kilku dni daje się we znaki.
Pięła się mocno ku górze
niczym dusza uchodząca
z człowieka gasnącego,
który ma nieodpartą chęć
złapać Stwórcę za długą, siwą brodę.
*******************************
Widocznie wiewiórki też mają potrzebę nieba…



Mgła
Mgła otula
uśpiony świat
które jeszcze cicho śpi
i nie chce wstać.
Co w tym świecie
dziś stanie się
jaki będzie
ten najbliższy dzień?
Świat tego nie wie,
ale wie to Bóg.
To On zesłał mgłę
by pomóc mu
odpocząć.

Po ciężkiej nocy
pełnej krwi i bólu…
******************
Błogosławiona mgła porankowa



Błagam!
Robię się letni
jak herbata
którą babcia
studziła w dzieciństwie.
Oddalam się od Ciebie
jak ptak
po którym na niebie
zostaje kropka
nic nie znacząca.
Rozpal mnie!
Moje młode serce!
By na nowo pokochało
i zaufało -
Tobie,
który jesteś w niebie
nieskończenie płonącą
Miłością.
Rzuć we mnie żar,
niech wybuchnie na cały świat
i sprawi, że stanę się gorący…
Błagam!
Byleby nigdy letni…

Przebłyski geniuszu
„Ufam Ci bezgranicznie”
Przebłysk geniuszu ufności
„Kocham nieprzyjaciół”
Przebłysk geniuszu miłości
„Mam nadzieję na lepsze jutro”
Przebłysk geniuszu nadziei
„Jestem w tym specjalistą”
Przebłysk geniuszu pychy
„Nadłamana trzcina to ja”
Przebłysk geniuszu pokory
„Nic mi się nie chce”
Przebłysk geniuszu lenistwa
„Chcę milczeć”
Przebłysk geniuszu ciszy
*********************************
Przebłysk geniuszu…
Czy on w ogóle coś znaczy?
Wiele w świecie tych przebłysków
Pozwalających
stanąć w prawdzie
o sobie…
i swojej egzystencji.
Nie jest nim jednak
przebłysk geniuszu wiary.
Wierzę, albo nie.

Ofiara
Podczas wieczornej medytacji
do kaplicy przez okno
prosto na posadzkę przed ołtarz
wpadła osa.
Niemrawa, ogłuszona
leżała nieruchomo
jakby odpocząć chciała
po długiej podróży
nie wiadomo skąd.
Nagle się poruszyła
i drżąc przez chwilę
ostatnie tchnienie wydać miała
a ono wcale nie było spokojne.
Walczyła niczym bokser
o śmierć
albo życie bezcenne,
które uchodziło z niej
jak powietrze z balonika.
Wtem, przed oczami stanął mi obraz
Izaaka przez Abrama Bogu ofiarowanego
i myśl, że przecież Izaak przeżył.
A od tej chwili
osie z przed ołtarza
wytrwałości życzyłem.

Pięć minut później.
Diagnoza.
Umarła!
Ofiara spełniona.
***
Jestem
latoroślą
w krzewie winnym
trwającą
obumarłą
nadeschniętą
czekającą
na wyrok
uprawiającego.
W życiu swym
wiele owoców
wydałem
ale i wiele
soków
zmarnowałem
od korzeni pochodzących
zdrowych
prawdziwych
ożywiających.
Wyrok
nie nadchodzi
ciągle szansę dostaję
by się
do Życia
nawrócić.
Co ze mną będzie
nie wiem tego
ja ani Rolnik
uprawiający.
Co z tego wyjdzie?
Co ze mnie wyrośnie?
Obym nie zdziczał…
Oczekiwanie
Stoją nieruchomo
zdrętwiali ze strachu
który paraliżuje.
Przed nimi
tylko głęboki dół
wykopany na kwiat
inteligencji.
Stoją.
Nic nie mówią.
A w myślach:
paciorki przesuwają,
do ukochanych,
do żon,
do dzieci powracają.
Przypominają sobie
smak wielkanocnego żuru,
zapach suszonych grzybów,
szum morza,
powietrze gór


i tak trwają
w oczekiwaniu.
Na przeznaczenie.



*** J 16, 32
Deklaruje górnolotne zobowiązania
Mówię piękne konferencje
Oznajmiam wielkie doświadczenia
Opowiadam we wzniosłych słówkach
O Tobie
A przy najbliższej okazji
Zostawię Cię samego
*********************************
Ale Ty nie jesteś sam
Bo Ojciec jest z Tobą



Oświecenie
Patrząc w niebo
odczuwam ciepło wiosennego słońca
powiew porannego wiatru
zapach przekwitających już bzów.
Patrząc w niebo
w ten dzień Wniebowstąpienia
myślę o Tobie – Jahwe
że tak naprawdę dopiero tam
jesteś blisko mnie.
Bo gdybyś był tu
blisko obok na ziemi
zamiast wierzyć
miałbym Cię za dziwaka.
Cóż…
Taka moja wiara krucha
jak naczynie gliniane.

Autor: Karol M Kategoria: Religijne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.