Dążąc do ...

Zielonym łukiem wąs dzikiego wina
wije się, pręży ,na boki wygina,
wierząc,że kiedyś szczyt pędu omota
w zawiłych splotach.

Wśród gmatwaniny co dzień większych liści
pnie się uparcie, każdego dnia wyższy,
by znaleźć światło w najmniejszej szczelinie,
nim lato minie.

Gdy przyszły z chłodem jesienne szarugi,
poczuł, że słabną zielonych żył smugi.
Rozczarowany,- rzekł- cel za daleko,
jestem kaleką.

Od tamtej pory nieżywa zwiędlina
garbu gałęzi kurczowo się trzyma.
Zdrętwiała w ciasno skręconej spirali
- kształt choć ocali.

Autor: ela_zwolinska Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


6!

  • Autor: hera41 Zgłoś Dodany: 15.05.2018, 19:00

Fajny rysunek...

Piękny!!!!

  • Autor: Edyta37 Zgłoś Dodany: 15.05.2018, 11:24

Co za pióro, świetny
wiersz Elu! Pozdrawiam
serdecznie.

  • Autor: krysta Zgłoś Dodany: 15.05.2018, 07:40

.

  • Autor: Szuiram Zgłoś Dodany: 15.05.2018, 06:39

Bajeczny

  • Autor: artur s Zgłoś Dodany: 14.05.2018, 22:09

poprawiony :))