Sobota (wieczór)

Sobota wieczór-W miasto walimy
Na drogę ze dwie małpki kupimy
Pijemy z spritem w kubeczku plastik
Po tym czujemy się tak fantastic
Ale nam mało! Whiskey z Orlenu
Po dwie fajeczki, brakuje tlenu!
I dojeżdżamy do klubu wreszcie
Tego lepszego w tym małym mieście
Na bramce stoi ochroniarz prosie
I grubym palcem dłubie w swym nosie
Walimy w parkiet, kroki niepewne
Najpierw na siku pójdziesz zapewne!
Później do baru, szoty gotowe
One rozpalą twe oczy brązowe
Jacka do ręki, idziemy w loże
Może na chwile się tam rozłożę!
Dawaj na parkiet, krzyczysz do ucha
Ja szybko ściągam jednego bucha
Idziemy razem ty wolno zwiewnie
A ja przy tobie czuje się pewnie
Kładziesz mi swoje ręce na szyje
Odrazu czuje jak w kroczu tyje
Łapie w swe dłonie pośladki soczyste
Kiedy tańczymy jest to oczywiste
Zataczasz udem ruchy koliste
A moje oczy stają się szkliste
W uszach nam dudni przyjemny basik
A rano w nogach będzie zakwasik
Idziemy dalej, pijemy jeszcze
Zassani w driny jak jakieś kleszcze
Później na przemian: fajki palimy
I znowu w loży alko łoimy
A teraz znowu coś potańczymy!
Z tobą jest biba jak z rolling Stones
Nam nie przeszkodzi tu żaden dons
Bawimy ostro! Od zmierzchu po świt
A w barze idzie za kwitem kwit
Rano pijani-do taxi prosze
A ja wyciągam ostatnie grosze
Jedziemy wolno głaskam twe ciało
A tobie znowu spać się zachciało
Prowadzę ciebie w nasze mieszkanie
Wilczy apetyt mam na kochanie
Poczekaj skarbie tu na kanapie
Przynoszę drinka-a ona chrapie....

Autor: Little man Kategoria: Śmieszne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


:))