Tu zaszła zmiana

dla mojego wnusia Wojtusia

Na końcu świata, a może dalej,
pod starą lipą dwaj silni drwale
postanowili fach swój porzucić,
by ducha lasu więcej nie smucić.

Las przerzedzony, aż przykro patrzeć,
dziesiąt lat minie nim straty zatrze.
Nad runem sterczą pniaki żałośnie,
tylko mech z hubą na nich urośnie.

Tam, gdzie się kiedyś pysznił zagajnik,
suchych gałęzi został stos marny.
Zwiędły paprocie, kolor w porostach,
wilgoć z sasanek nad rzekę poszła.

Cisnęli na bok siekiery, piły,
żeby drzew więcej nie kaleczyły.
Jednak po chwili zrzedły im miny,
- od dziś na chleb, jak zarobimy?

Zza grzyba wyszedł skrzacik Chrobotek
- znalazłem dla was świetną robotę.
Możecie przecież lasu pilnować,
aby spokojnie rósł nam od nowa.

Gajowy sam jest, nie zdąży wszędzie,
z waszą pomocą łatwiej mu będzie.
Jeśli zechcecie szczerze pracować,
las was wykarmi, moja w tym głowa.

- Dobrze nam radzisz, daj rękę, zgoda,
do leśniczówki teraz zaprowadź.
Gajowy w progu gości przywitał
- Możecie zostać, będziemy kwita.

cdn


Autor: ela_zwolinska Kategoria: Bajki

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Podoba mi się ta bajka :)