Droga dla dusz

Bąki odzywają się przeszłości, gryzą
W ciało i w drzewo, dawny kochanek
Zmyleniem, cielesną jest on bryzą,
A sprawy wewnętrznych wysp nieważne...

Tęczowe faliste granatowy kołtun mają,
Nagle zaczyna padać deszcz, dreszcze
Przechodzą z mroków, łzy to spadają,
A tu nie koniec wędrówki tej jeszcze...

Malinowe pocałunki ostu teraz mają smak,
A pola złociste od zbóż i od słońc zakochania
Zakrywają się pościelą z mgły, to brak
Tutejszych malin i jagód, czas rozstania...

I nie ma powrotów, nie może ich być,
Mosty płoną jak pochodnie, miasto złe
Mknie niewzruszone do przodu, żyć
I iść poprzez bólu tę i cierpienia mgłę...

Strzał w głowę nie wystarczy, żyły tracą krew,
Ale to na nic, dusza błąka się zgubiona,
Aż poderwało się do lotu stado głośnych mew
I już nie ma nic, sztywne zawisły ramiona...

A krzyż przy drodze wskazuje drogę do cierni,
Więc idą wszystkie dusze zgubione tam,
Gdzie słońce świeci inaczej niż tu, a mierni
Są zwycięzcami, wolność dano teraz nam...

Autor: kwasna Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.