Złota rybka

Przyszedł facet do lekarza
choć zazwyczaj chodzi baba
ale czasem tak się zdarza,
że zbyt chora jest i słaba.

Więc tym razem on, nieboga,
zasapany, w wielkim znoju,
przyszedł sam do onkologa
niosąc rybkę w szklanym słoju.

A pan doktor choć zdziwiony,
wszak nie każdy rybkę targa,
słucha trochę zatrwożony,
na co będzie jego skarga?

Gdy nasz facet smutnym głosem
z bólem rzecze: - Panie kicha…,
doktor mruczy coś pod nosem
i diagnoza pada cicha:

- Ból jelita, straszna zmora…
Trzeba z tym do gastrologa!
- Rybka kicha… Znaczy chora…
Straszny katar ma nieboga.

Tu już medyk nie wytrzymał:
- Ale z pana to jest przypał,
wszak ja jestem onkologiem.
Weterynarz tam za rogiem!

-Kumpel pana mi polecił,
stąd decyzja moja taka.
Mówił, że rok temu, na jesieni,
żeś mu pan wyleczył… raka.

Autor: artur s Kategoria: Śmieszne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


To jest świetne!

Fajnie, że nie tylko babie u lekarza
coś śmiesznego się przydarza : )

  • Autor: OPAL Zgłoś Dodany: 05.07.2018, 18:30

:)) dobre

Pozdrawiam z uśmiechem :)

:) no cuda się zdarzają:))

  • Autor: hera41 Zgłoś Dodany: 29.06.2018, 18:31

Uśmiecham się i czytam, czytam i uśmiecham się..

Artur, nie będę się powtarzać,
więc nie powiem, że bombowe
te Twoje wiersze :))))

  • Autor: acha Zgłoś Dodany: 29.06.2018, 13:58

SUPER !, i faktycznie śmieszne
Gratuluję polotu..

Hahahahahaha. Ja nadal w pozostaję w podziwie nad Twoją pomysłowością. Super :-)))

  • Autor: Edyta37 Zgłoś Dodany: 29.06.2018, 11:13

haha... ta i poślij gdzieś chłopa
jeno namota niemota :)))))))

  • Autor: literka Zgłoś Dodany: 29.06.2018, 10:38