Depresja

Boli,gdy z góry patrzę na swoje życie
Krzycząc wewnętrznie i płacząc skrycie
Widzę mój smutek i bezcelowe łzy
Zapomniałem już o tym jak pachną bzy

Boli,gdy przez płacz mamroczę bez sensu
Tęskniąc za życiem,szukając sukcesu
Dokonując podsumowania w depresję popadam
I ze wstydu,że słaby pod ziemię zapadam

Boli,gdy próbuję doszukać się szczęścia
Z świadomością że nie ma dla mnie miejsca
Nie umiem poradzić sobie z brutalnością
Będącą w moim życiu naturalnością

Boli, gdy zwykłego bólu nie odczuwam
I przez pustkę z poziomu się zsuwam
Nie widzę innych w podobnej sytuacji
Inni nie muszą odszukiwać racji

Boli,gdy rozumiem, że tylko ja cierpię
Gdy ze wzburzoną krwią dół grzebię
Aby zakopać się w nim nareszcie
Jak już zniknę to wtedy się cieszcie

Boli,gdy te słowa skutku nie mają
I jeszcze w gorszej depresji pogrążają
Piekielnie boli gdy pustymi się staną
Ciało zniknie a cierpienia zostaną

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Twój tekst zostanie choćby we mnie pozdrawiam gratuluje i podziwiam