W imię miłości

Tak wiele chciałbym zawrzeć w tych zwykłych słowach,
Ból, strach, obojętność, tęsknotę, a to tylko kropla.
Piszę co wieczór i co ranek mam już je następne,
To rośnie jak żywopłot i gałęziami zakrywa mi serce.

Czego nie umiałem wtedy, to teraz muszę z siebie wylać.
Ile czasu tracę by stworzyć dla ciebie coś czego nie przeczytasz?
Wszystkie emocje i myśli wkładam między sztywne słowa,
Kiedy umrę ona zostaną by ktoś je dla ciebie odkopał.

Zawsze z myślą o tobie, chociaż dawno już nie powinienem,
Wspomnienia zabójcze ciągle spadają mi na sumienie,
Bo przecież mogłem zrobić coś więcej by to uratować,
A przez własne błędy muszę w duszy to co dzień zakopać.

To nie zmartwychwstaje, to ja nie pozwalam temu umrzeć.
Ukrywam swoje intencje które powinny skończyć dawno na sznurze.
To jak proch się we mnie zbiera i czeka tylko na iskrę,
W imię czego, i czemu dla ciebie, w tym dymie zniknę?

Autor: MichiKun Kategoria: Miłosne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.