Stanąłem na obrzeżu świata,

Wieczór
Stanąłem na obrzeżu świata,
klękam jak w świątyni
Pragnę z przyrodą wejść w przyjaźń zawiłą
Słucham pieśni sitowia w barwach jesieni
Ile bym stracił gdyby mnie tutaj nie było

W gąszczu sitowia obraz tęczowych płomieni
Zda się ująć to w słowach poezji barwną tęczą Ogarniam kraniec świata w oczach płomienie szuwary każdy z osobna dzwonkami dźwięczą

Mrożę oczy ku czerwonemu słońcu w jego promienie Podnoszę w górę kielich w blask wpatrzony
Stoję w wieczornej ciszy pięknym urzeczony
Zegnam dzień, zapamiętam piękno nieskończone
Autro: slonzok
Bolesław Zaja

Autor: slonzok Kategoria: Okazjonalne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Malarzu słów - pięknie...

Piękne

Piękne