Z mojego życia żywcem wżięte

Ballada o ojcu, i o mnie samym

Pamiętam dzień u kolan matki
był szary, zimny, lata ostatki
To była cisza która trwa do dzisiaj
do tej chwili
ojciec wyszedł
ubrano go w mundur
wszyscy w wojnie zginęli

Ja się bawiłem ołowianymi żołnierzykami
były dwie armie ,w jednej z nich mój ojciec
cisza po nim, jak lustro na stawie

Dzisiaj tulę do siebie wnuków dwóch
modlę się za nich, by byli zdrów
by nie doczekali tak jak ja o głodzie
wojennej zawieruchy o styczniowym mrozie

Jest fotografia wyblakła, on i inni w mundurach
w tęsknocie przywoływałem go
nie przyszedł
przychodził w snach
i to były dla mnie cuda.

Są chwilę, że klęczę w modlitwie
w rozmowie sam na sam z Panem,
Piszę i czytam książkę własnego życia
ono dziś jest dla mnie doskonałe

Autor:slonzok
Bolesław Zaja
http://www.slonzok.mojezdjecia.net/blog/

*werbalny zaciąg Ślązaków do wermachtu
1940-41 miałem wtedy 4 latka

Autor: slonzok Kategoria: Patriotyczne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Poruszający wiersz Bolku...

Straszne przeżycia. Moje pokolenie tego nie rozumie. I mam nadzieję, że nigdy nie doświadczy ...

  • Autor: rafsp69 Zgłoś Dodany: 20.07.2018, 05:37