Miołem iść rano do speluny

Miołem iść rano do speluny
by węzły swe rozwiązać dosadnie
Lec matka woło :
Leć prędko a zabawnie
Godo mi że Wino kwicy na werandzie
Posedłem ku niemu
zaś słońce za obłok na chwiłę zaszło
Pod lipą lirycznie cywioł żul
i w kucki złożony umiroł
Rzuciłem pińć złotych nawet nie pisnął
A Winiarz kradł tlen
i kołysoł się wśród głuszców
Miołem iść do speluny - rzekłem
Un zawołoł listonorkę
rumor odzyskoł i formę
We trójkę my palili lili pochodnie

Autor: Człowiek_Gór Kategoria: Bajki

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.