schody

wchodzę po schodach do góry
idę ku swojej głupocie
choć jestem dużej postury
to mocno cała się pocę

bo przecież nogi mam długie
powinnam szybko wejść po nich
jednak i tu też się gubię
bo czarny sen za mną goni

a gdy schodzę ku sercu
czuję że ulga się zbliża
lecz staję znów w jednym miejscu
bo zło mi srogo ubliża

nie byłam całkiem bez winy
nie szłam jak było mi dane
a teraz szukam dziewczyny
w sobie w dobrocie ubranej

dlatego Boże Cię proszę
pomóż mi znieść poniżania
do Ciebie słowa te wznoszę
nie daj mi poczuć spadania

wiesz Panie mój byłam na dnie
nic Ci napomnieć nie muszę
dziękuję za noce za dnie
a diabłem serca nie zduszę

Autor: asper Kategoria: Religijne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Takie moje klimaty...

  • Autor: artur s Zgłoś Dodany: 05.08.2018, 16:18

*6

  • Autor: OPAL Zgłoś Dodany: 03.08.2018, 19:48