Uzależnienie.

Przybył i zniszczył we mnie wszystko;
to złe, to dobre i nijakie.
Budowałam swój świat od nowa.
Z nim.
Nie byliśmy niewinni
- pognieceni, porwani i odrzucani tak wiele razy,
niczym nieme gazety w kawiarniach.
Szarzy, z szarych domów,
Brudni, z brudnych miast,
Bezradni i zrodzeni z wielkich uczuć,
które zamieniły się w wielkie wojny.
My przegraliśmy.
Uzależnieni.
Od siebie.
Od adrenaliny.
Od przeżyć.
Bez niego nie istniałam.
Nie jadłam.
Nie spałam.
Nie piłam.
Dla niego skruszyłam wszystkie zasady.
I niczym się nie martwiłam;
Żyłam z dnia na dzień,
Od sukcesu, do zwycięstwa
Wprost w jego ramiona.
Rozumiał mnie aż za dobrze...
I może właśnie dlatego
Oboje poszliśmy na odwyk.
Bolesny.
Nieskuteczny.
Do dziś tęsknię i z nostalgią wspominam.
"koji"
Uzależnieni.

Autor: Gladys Kategoria: Miłosne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.