Kochankowie hipokryzji



Kamiennymi palcami
brzoskwinie kosztowali
lawinę gorzkich soków
rutynowo spijali
strażnicy grzesznej utopii
toksycznie obcmokiwali
lodowce gorące
jak wino najtańsze
łakomie spijali
na ogniu wyuzdań
wirującym swawolnie
odkryte smażyli
perwersje mnogie
jak jajecznicę na boczku.

Przeskakiwała rytmicznie
z rąk zimnie rozgrzanych
zatracona w pokrętności
żądłem raju żądląca
ekstazy stałej gejsza
balangą ud krojąca
anielską diabelskość
topniała jak lód w strzępach
mrozem ramion palących
krzyczała jak motyl
zarażona nirwaną
zapadła głęboko
w iluzji wysoko
jak rosyjski step wilgotna.

Kochankowie bezdusznej
hipokryzji wiecznej
zawieszeni bezbarwnie
w rozpustnej enklawie
w koleinie sytości
bez śladu miłości
zagubieni w galopie
w doznaniach ukropie
wzajemnie wypruci
bezwolnością skuci
rozkoszą nazwane
jęki monstrualne.

Autor: lukasz83 Kategoria: Erotyki

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Uczta metafor i splendor poezji
Tyle mej wypowiedzi i jej finezji..

bałabym się takiego erotyzmu...
chyba ^ ^

  • Autor: acha Zgłoś Dodany: 06.08.2018, 21:21

5! :)

Ciekawy erotyk :)*

  • Autor: bukmar Zgłoś Dodany: 06.08.2018, 20:44

6*

  • Autor: OPAL Zgłoś Dodany: 06.08.2018, 19:45

Piękny, dowolny w interpretacji i pokazujący niesamowitość w tak zwanej "patologicznej miłości', która jest po prostu zachwycająca w Twoim opisie.

  • Autor: Gladys Zgłoś Dodany: 06.08.2018, 19:36