"W nadziei warto żyć"

Wstaje nowy świt, którego zapragnąłem być heroldem;
jak feniks z popiołu strzepałem resztki zmartwienia.
I choć w tym wypadkowym bólu ustać nie mogłem;
dojrzałem promyk dla wysiłków utęsknienia.

Dawno posiadanej sprawności bogom równej;
która raczkować na nowo powoli zaczyna.
Do wolności próżno wyszukiwać bramy głównej;
jednak furtkę własnymi maluje już oczyma.

Jaką radość z małych rzeczy czerpać potrafimy;
doceniać promyk słońca i wiatr kojący ciało.
Puki jesteśmy zdrowi często lekceważymy;
swobodę, której garściami teraz by się chciało.

Pić jak wodę w dni upalnego słońca;
zwiedzać krajobrazy kiedyś uwagi niewarte.
Inni widzą teraz dyskomfort gorąca;
ja tęsknotę za podróżami w nieodparte.

Aury dni bez względu na atmosferyczne symptomy;
nie takie historie w życiu już spisywałem.
Młodość bezczynna rozbija się na atomy;
a ja tylko kolejne lato przeżyć chciałem.


Autor: Biały Płomień Kategoria: Filozoficzne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Bardzo ładnie i obrazowo :) zostawiam 5 i cieplutko pozdrawiam :)

Wzdaje mi się, że nadzieja nie powstaje z niczego, z pustki.., jest to dla mnie jakby gdzieś głeboko ukryta wiedza i doświadczeniem, że dobro jest realne i "zamierzone"... Twój wiersz dla mnie też o tym mówi. Jest piękny. :)

  • Autor: polana Zgłoś Dodany: 08.08.2018, 14:35