Ostatni list

Życie…
Ja wcale nie kocham Cię nad życie.
Ja wcale nie żywię za Tobą tęsknoty.

Czemu?
Czemu jesteś takie okrutne?
Takie okrutne, a zarazem piękne.

Czemu łudzisz strach przed pozbyciem się Ciebie?
Łudzisz strach, a zarazem powody.
Powody, by się Ciebie pozbyć.

Nieraz powody błahe.
Jednak dla kogoś ważne.
Nieraz powody okrutne.

Siedzę. Wpatruję się w ścianę.
I jesteś na tyle okrutne,
że wcale nie łudzisz tego strachu.

Zimno, metalu kuchennego noża na moim ręku.
Ciepło, rozchodzące się po spotkaniu z zimnem i ostrzem.
Ciemność, po okropnym bólu krwi wypływającej z mojej ręki.

A mi wcale nie jest dobrze.
Czemu… próbujesz zatrzymać mnie na siłę?
Czemu… moje serce ciągle bije?

Coraz słabiej, ciszej…
Chyba wreszcie mnie wysłuchujesz.
Światło.

Tak strasznie Ci dziękuję.


Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.