Ostatni list
Życie…
Ja wcale nie kocham Cię nad życie.
Ja wcale nie żywię za Tobą tęsknoty.
Czemu?
Czemu jesteś takie okrutne?
Takie okrutne, a zarazem piękne.
Czemu łudzisz strach przed pozbyciem się Ciebie?
Łudzisz strach, a zarazem powody.
Powody, by się Ciebie pozbyć.
Nieraz powody błahe.
Jednak dla kogoś ważne.
Nieraz powody okrutne.
Siedzę. Wpatruję się w ścianę.
I jesteś na tyle okrutne,
że wcale nie łudzisz tego strachu.
Zimno, metalu kuchennego noża na moim ręku.
Ciepło, rozchodzące się po spotkaniu z zimnem i ostrzem.
Ciemność, po okropnym bólu krwi wypływającej z mojej ręki.
A mi wcale nie jest dobrze.
Czemu… próbujesz zatrzymać mnie na siłę?
Czemu… moje serce ciągle bije?
Coraz słabiej, ciszej…
Chyba wreszcie mnie wysłuchujesz.
Światło.
Tak strasznie Ci dziękuję.
- Autor: elcia9505Kategoria: Filozoficzne
- Dodany: 20.10.2011, 21:55Nastrój: Pesymistyczny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.






