CZŁOWIEK TO BRZMI SZUMNIE ….(wersja II)

Ja jestem człowiek z betonu
Zamykam okna, rygluje drzwi
Codziennie wychodzę ze swego schronu
Kiedy rodzina jeszcze śpi
***
Rano wypadam jak ptaszek z gniazda
Bo jestem człowiek bardzo pokorny
O świcie w tłoku czeka mnie jazda
Aby wyrobić 100 % normy
-------------------------------
Ale mi się bracie w życiu powiodło
I żebym nie zbaczał z utartej drogi
Jestem jak koń co ma nowe siodło
W komplecie są klapki i nowe ostrogi
-------------------------------------------------
I tak codziennie bez wyjątku
Na fajrant wypijam jedno piwo
Z trudem docieram wreszcie do piątku
A żona się jeszcze patrzy krzywo
***
Sobota to mój szczególny dzień
Żeby mieć siłę mój wielki bracie
Muszę odespać zaległy tydzień
Aby móc znowu chodzić kieracie
-------------------------------
Ale mi się bracie w życiu powiodło
I żebym nie zbaczał z utartej drogi
Jestem jak koń co ma nowe siodło
W komplecie są klapki i nowe ostrogi
-------------------------------------------------
W niedzielę sumienie mnie głośno woła
To dla mej żony wielka uciechy
Więc idę skruszony do kościoła
By zresetować zaległe grzechy.
***
I tak łatając budżetu dziury
Nie umiem nic innego robić
Dożywam swojej emerytury
Żeby móc jeszcze na niej dorobić
(autor Jan Dobrzyjalowski)

Autor: [email protected] Kategoria: Różne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.