„Nędzą Jestem” 06/10/2017

Jakże przedziwne są Twoje wyroki, jakże niezbadane postanowienia Twoje mój Panie.
Jakże ja wielka nędza jestem, jakże nieopisanie potężną marnością jestem mój Boże.
Nie znam słów, nie znam pojęć by określić swoje braki, swoją małość,
to jak wielką grzeszną nędzą jestem i marnością wstrętną.

A jakże Boże mój Ukochany, Ty jesteś Piękny, Ty jesteś Wspaniały!
O jak piękne jest Imię Twoje, a jakże wspaniałe są dzieła Twe!
Choćbym mówił językami ludów i Aniołów to bym nadal był w niemocy,
by choć zarysować Twoje Piękno, by poczynić choć szkic Twej potęgi – Twej wszechmocy.

Ty jesteś na wysokościach, a jednak, uniżasz swój Majestat Boży,
pochylasz się nade mną co jestem mniejszy od robaka.
Wszak przy Tobie Boże, ja nie jestem nawet bakterią.
Ty jesteś niepojęcie Wielki i Wszechmocny, a ja, niepojęcie nie istnieje, jestem niemocny,
jestem słaby – bezsilny i nędzny jestem!

Uniżasz się o Święty Królu, by uświęcać mnie, by czynić mnie świętym.
Ty co nad niebiosami swój Tron postawiłeś, do mnie nędznego, grzechem zbroczonego,
pochylasz się i dajesz mi Siebie Całego!

Czynisz mnie świętym, dając mi pić Najświętszą Krew Twoją o Chryste,
Twoja Krew miesza się z moją, uświęca mnie, uszlachetnia,
oczyszcza – czyni mnie Twoim dzieckiem, wprowadza mnie do Rodu Świętych!

Karmisz mnie Twoim Najświętszym Ciałem, uświęcasz mnie całego,
moje grzeszne ciało uleczasz, oczyszczasz, stwarzasz mnie na nowo,
czynisz mnie na podobieństwo Twoje!

Napełniasz mnie Twoim Najświętszym Duchem, przepełniasz moją dusze, moje zmysły,
moje organy, wolę i myśli. Mój duch zatapia się w Twoim, stając się podobnym do Niego,
stając się Jedno, czynisz mnie Twoim, czynisz mnie świętym,
czynisz mnie Tobą w Tobie, mój Boże Miłosierny!

Zamieszkałeś w moim sercu, bo tak chciałeś, bo taka była Twa Wola,
moje serce tak słabe i tak marne, uczyniłeś swoim mieszkaniem,
Tabernakulum w którym pozostałeś.

Żyjesz we mnie, w moim sercu,
me żyły przepełniasz swoją Świętą Krwią, moje serce bije rytmem Twej Miłości,
sprawiłeś że staję się chodzącą Monstrancją w której jesteś Ty – Trójjedyny Bóg.

Mój nędzny rozum zatapiasz swoim Świętym Słowem,
pozwalasz mi w najgłębszym częściach mego serca rozważać Twoje Słowo,
żyć według Niego, znajdować w Nim Ciebie, Boga Świętego – Boga Uwielbionego!

Używasz mych nędznych ust, ust grzesznika,
by już grzechem nie zatruwały ludy ziemskie, ale Święte Słowo Twoje wśród wielu rozgłaszały.

Wyprowadziłeś mnie z ciemności, wyrwałeś z rąk szatana.
Pozwoliłeś mi stać się Twoim sługą, nazywasz mnie swoim uczniem. Powołałeś mnie do służby,
wybrałeś do wypełnienia Twojej Świętej Woli – karmisz mnie wypełnianiem Twego Dzieła.

Pasowałeś mnie na Świętego Rycerza, wprowadziłeś przez Klasztorne Wrota.
Niepokalaną Maryję dałeś mi za Matkę, za Królową Ją uznałem.
W sercu moim Krzyż wyryłeś, Świętej Trójcy noszę znamię,
w ręce dzierżę Miecz Światłości, życie swoje Tobie oddaję.

Autor: VII Kategoria: Religijne

 

Oceń wiersz

 

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Z wiarą i pokorą...