Tak wielu

Zabij mnie teraz, proszę Cię
Zadaj śmierć odmienności mej
Stoję tutaj w czarnej szacie
Broczy po niej czysta krew

Spływa po podłodze strumień
W tym co domem swoim zwałem
Gdzie Ci kładli węgielny kamień
Którym radość swoją dałem

Teraz w zimnych leżą grobach
Wśród milczących krzyży, tablic
Brakło zniczy na cmentarzach
Znikły kwiaty z ciemnych ulic

Byłem wśród nich jednym z wielu
Którym świat nie skąpił trudu
Których wychowano dla "bez celu"
Którzy nie mogli już być wśród tłumu

Głupi więc jest ten kto myśli
Że ktoś zechce go zrozumieć
Indywidualistę już zabili
Jego także pójdą wspomnieć

Społeczności już tak wielu przecież
Którzy chcieli z boku stać
Którzy własny pogląd gnali
Którzy swą religię znali
Którzy miłość dawać chcieli
Którzy jedno z życzeń mieli
Własną drogą wprost podążać
Swoją tylko książkę pisać
Swoich marzeń wieniec spełniać
Ziarno prawdy przed się rzucać

Ta wielu z nich przecież
Bez skrupułów, bez oporu
Po prostu
Tak wielu zniszczono

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Tak pięknie, zmusza do zadumy i skłania do refleksji.

  • Autor: lukasz83Dodany: 01.11.2011, 15:01

bardzo mi się podoba Pozdrawiam:)

  • Autor: merlin30Dodany: 31.10.2011, 17:40

podejmujesz bardzo trudny temat....to dobrze że tak piszesz ....życzę więcej metafor bo taka jest niekiedy filozofia by nie urazić dosadnością ....pozdrawiam

  • Autor: tomaszDodany: 31.10.2011, 16:20