Rozmowa z diabłem i samym sobą. Cz I

(kobieta)
-W miejscu wciąż stoję, nie czynię kroków
wżarta w tło swoje, zazwyczaj z boku
Zostając sama ze swoją myślą
z czystą łzą w oku
Mnożoną po tysiąc
(Szatan)
-Z roku na rok, wciąz jest to samo
od kiedy tylko życie pamiętam
a życie moje, nie kłamię wcale
to nie sekunda, lecz wiecznośc pełna

Na świecie, pieknym bez zła żadnego
co tak być miało, zaplanowane
wciąż łkanie słychac, nie wiedząc dlaczego
bo w darze im nie było to dane
co najważniejsze, i nic innego
nie chciałyby wcale, tylko jednego
bo z jedną chwilą się odmieniło
i serce jego, z jej się złączyło

w Twoim zamiarze i w duszy twojej
widzę jak w innych, smutku ostoję
żalu i w pełni braku miłości
wbijają się w szarość
jak brzytwy ostrze
Pragniesz mieć więcej,
i tylko jego
by razem z nim znoje przetrwać
żałości
Odrzucisz wszystko, na rzecz
serca swego
gotowa jesteś
zabić dla niego
(kobieta)
-Skądże Ty zły, czarny z piekieł panie
wiesz wszystko o tym? i o mnie tak wiele
Jak możesz karcić mnie za me łkanie
(Szatan)
- Bo ja nie wrogiem, a przyjacielem
choć wszyscy żywi za złego mnie mają
nie wiedzą nic, nie rozumieją
piekielny ogień, dla tych co nie grają
według serca swego i wartości prawdziwej
a wobec obłudy i kłamstwa się kłaniają
nie prawdzie służą lecz istocie fałszywej
(kobieta)
- A Ty kim jesteś? Czysta twoja głowa?
przecie Bóg Cię skarcił i opadłeś na dno
Zapisane było i ja wiem, jak kradną
twoi pobratyńcy - ludzkie dusze
(Szatan)
- Jeszcze nie gotowa, jesteś by zrozumieć
nic nie mówić musze, lecz tu nie w tym sprawa
przyszedłem do Ciebie, abyś kiedyś w trumnie
nie poległa z sercem, a w tym sercu sama
Ja jestem istotą, co rozumie wiele
wiele już widziała, zapisała w kartach
że po stronie życia, które tylko znacie
czarta jest zła chwila, a Bóg dobre trzyma
(kobieta)
- Co wy mi tu macie, ja nic nie rozumiem
stoisz sam przedemną, skromny? A tak dumnie
Przychodzisz mi pomóc? Odnajdziesz me serce?
Kiedy ja chcę tylko, jedno mieć na świecie
Tyś jest zły nadzwyczaj, nie zrozumiesz wcale
jak jest być samotną, przez swe całe życie
Niby najważniejsze, dostaliśmy w darze
ja nic nie dostałam
wciąz o jednym marzę
(Szatan)
- Wiem to doskonale. Przyjdzie pewna chwila,
kiedy smutki Twoje odejdą na koniec
otwórz tylko siebie, umysł, swoje dłonie
a chwyci Cię za nie, anioł jak...w 'twym niebie'
tylko musisz wierzyć, wołam ja do Ciebie
po to abyś w końcu, pragnienia zaznała
bez kroku do przodu, w miejscu będziesz stała
a więc zrozum mnie i pomóc daj dziś sobie
nie umiesz spoglądać ! Na to co jest w okół
nie potrafisz poczuć, łzy wylewasz w grobie
bo choć jesteś żywa, bez miłości każdy
żyć nawet nie godzien.



Bez chwili milczenia, zniknął Szatan w nocy
i bez pożegnania umknął jak kot w mroku
Księżyć świecił jasno, odbijając w oku
ostatnie nadzieje, nie wiadom dlaczego
przecie szatan w mocy, swej miłości nie ma?
Lecz czemu nie wierzyć, jeśli w samotności
przebyłam już tyle, w drodze zatracenia
Może w końcu przyjdzie dla mnie co innego
czekają mnie chwile, piękne i prawdziwe
Złego się posłucham i dam sobie szanse
będę czekać tyle, choćbym do ostatka!
Jestem tutaj, będę, z nim
już nie zagadka.





II.



- Oczy twe jak źródło, szczęścia są wiecznego
skóra twa różana, wonią twą oddycham
ukłon do Twych stóp, dałem od pierwszego
widoku tej cudnej, stworzonej przez pana
pomyslałem, wtedy pierwszy raz spotykam
coś tak świetlistego, jak promienie z rana...

Ah jak bardzo chciałbym, aby któraś z nich
usłyszała słowa, moje choćby raz
i spojrzała na mnie, oczyma swoimi
otuliła ciałem, blisko twarzą w twarz

Powiedziała czule, szeptem do mnie rzekła
że po wieczność ona i ja, zawsze razem

Namalowałbym świat dla niej, ja cały!
Lecz jestem tylko, durnym pisarzem

Co w ogień w nocy się patrzy stale
w mierze swej nie ma nic prócz miłości
oczyma swymi wciąż patrzy dalej
gdzieś, gdzie jest ona i ja
niech rzeknie, bo w samotności
mój strach.. serce pęknie
durny pisarz, człeczyna pod niebem
z pustym dorobkiem i jednym koniem
nad rzeką dzisiaj, jutro pod górą
moje co moje, lecz chciałbym z którą
podzielić się tym, co z duszy wypływa
moje co moje, lecz niech ich będzie
me słowa wszystkie! Nadzieji głębie
i serce całe..
od środka wzdycham
po czubki palców, drżenie
znów znikam
Parzy mnie, boli, ja nie nawidzę!
samego siebie, bo czym jest człowiek
co chciałby tylko, jednego
jednego!
nosić ją w sobie, nosić ją w głowie!
Nie taka co w noc, się znów wyobraża
jak pada lekko, zupełnie naga
lecz ta prawdziwa, co i posłucha
gdy trzeba będzie nadstawić ucha
i łze uroni, w pewnym momencie
dłoń jej w smak dłoni, mojej się wplecie
rzecze do mnie głosem tak cichym
że moją jest i tak zostanie
choć wieki miną, ona wciąz czeka

tylko o tym marzę, durny poeta

Młody jestem, i sercem patrzę
czy winien ja być muszę katuszy ?
czy ogień mnie musi palić wciąz w duszy?
jak głazy gniotące, ciało me kruszy
się na kawałki! Czuję d środka
choć wola walki

Odpadam, zgnije, jeśli
nie dostane
w darze tego, o co tylko proszę!
nie chcę nic więcej,
na prawde panie
Daj mi miłości! Daj mi ją
Boże

Jeśli nadejdzie też taka chwila
to krzykne nawet we wrota piekieł
aby mi dali choć jedną prawdziwą!
Zniose ja za to, wieczności męke


Uklękne.
Złożę się w darze
niech spali mnie stos
nie chcę żywota
jeśli taki mój los
Twarze, co patrzą na mnie
z daleka
Każą mi iść ? Czy każą mi czekać?
Kogo to oczy? Boga? Człowieka?
Czy może, Szatan z przyjściem wciąż czeka
Bo prócz, tych istot wspaniałych
w nocy przychodzi ktoś do mnie jeszcze
mówi, że przyjdzie czas jeszcze taki
gdy puszczą mnie twarde samotności kleszcze
wierzyć, wciąż wierzę. na to pacierze!
chyba mi przyszły...
poczekam trochę, by twarde kajdany
samotnej drogi
w końcu mi prysły.



Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


to jest po prostu przecudowne!
wspaniałe arcydzieło...:)
jak najbardziej warte przeczytania.

Zachwycająca wizja. Ciekawi mnie czym się tak zainspirowałeś. Długie, ale warte czytania. ;)

  • Autor: NenkeDodany: 04.12.2011, 02:17