Wołyń woła!
Na martwym, wysuszonym drzewku,
wiszą przybite dzieciątka,
dziurawe serduszka,
buźki otwarte,
oczka przymknięte,
włoski na czole zaczesane,
przybrudzone koszulki.
Dookoła biega płaczący Jezusik,
jeszcze nie zdążyli go przybić do drzewa.
Smród zdzieranych skór,
odgryzione języki,
łamiące się zęby.
Kule, siekiery, widły, kosy, piły, noże.
Wścieklizna! Dzikie wojsko się budzi
nie poznali ich ludzie, ani zwierzęta.
Opętańczy mord,
zabawa w zarazę,
mózgi krwawiące, przez nos wyciągane,
skalpy lizane,
ciała gniecione, ćwiartowane,
rozmów nie słychać,
tylko chaos, że uszu nie przytkasz.
W dzikiej sfory uścisku,
śmierć cię swoim, przerażeniem przeżegna.
Bracia i siostry Wołyń woła!
Sfora nie spi, czyha,
jęzor zagryza, liże kły po mięsie
narzędzia z krwi oczyszcza.
Jezus zdjął aureole, na nasze szczęście.
Na martwym i suchym drzewku,
wiszą przybite dzieciątka,
dziurawe serduszka,
buźki otwarte,
oczka przymknięte,
włoski na czole zaczesane,
przybrudzone koszulki.
Pamięci ofiar mordów na Wołyniu
- Autor: gnozidolekKategoria: Patriotyczne
- Dodany: 12.12.2011, 21:04Nastrój: Zimny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
rozdzierające
- Autor: AkacjaDodany: 04.01.2012, 01:28






