Unijny los
Unijny los
Budka z desek,
Ździebło słomy.
W dzień w dzień głodny.
W dzień w dzień gromy.
Obrąż szorstka.
Łańcuch krótki.
Słońce praży w daszek budki.
Gdy do budy go przypięli,
Wszelką wolność diabli wzięli.
Nawet szczeka kiedy każą.
Wyzywają, suką wrażą.
Gdy za długo siedzi cicho,
Karzą go więc. Pustą michą.
Świat bez zasad, nie wiadomo,
Zwać Gomorą czy Sodomą?
We psim trudzie, my psy w budzie,
Wokół ludzie i ... nadludzie.
Zew wolności. Kiepska pora.
Krew się burzy, krew potwora.
Buda, łańcuch, zerwać zatem.
Nikt mi sędzią, nikt mi katem.
Kiedy w todze ja usiądę,
Z wrażych włosów sznur uprządę.
"I na drzewach zamiast liści,
Pozwisają komuniści."
Józef Bieniecki
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.






