Ona

I gdy otwiera oczy, już nie czuje tego że burza przeszła,
Tuż nad jej dachem, uderzając błyskawicą prosto w serce.
Nie czuje już gorąca zeszłej nocy i chłodu kropel,
Które zsyłała burza nieustająco łaskocząc zaczerwienione policzki
Ze wstydu.

A gdy łza spłynęła, dym poleciał otumaniając,
Jej zamazane wspomnienie kim była wcześniej,
Rozpadło się na milion kryształów odzwierciedlających,
Złamane marzenia i nieuniknione porażki.

Wydawałoby się to smutne, gdyby nie to,
Że każda rysa na jej zabliźnionym ciele,
Była amunicją myśli, uzbrajającą się na wojnę,
Z pogodą i czarnym kotem mknącym przez jezdnie.
W ten deszczowy dzień.

I myślałby kto, że dziewczyna nie da rady,
Z brutalną rzeczywistością, bo wrażliwa i dotknięta losem,
Ale ona zamknęła oczy, na to co mówią,
Na to co myślą.

Gdy jeszcze raz jej powieki uniosło życie,
Nie widziała, lecz wiedziała gdzie idzie,
Wiedziała dokąd i po co.


Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.