Dom bez miłości

Usiadłem osłupiały w ciemnym, pustym domu
Szukając dla duszy w kamiennych murach schronu.

Mrok powoli po plecach mi pełznie.
W kierunku gardła wyciąga czarne swoje ręce.
W ciszy wokół mnie powietrze ciężkie stygnie.
W czaszce zamierają nawet myśli męczące.

Wszystko ustało. Cisza. Mrok. Nic.
Czarnymi oczami w czarne niebo wpatrzony.
Czarny widz. Bierny widz.
Wtem, w pokoju obok, biją chyba dzwony.
Nie, to bicie serca. Puls jakby znajomy.
Już przy drzwiach stojąc usłyszałem oddech.
Oddech tak mi bliski, pieszczący jak słońce.
W ciemnym kącie - puls, dech i...czyżby oczu para?
Tych ukochanych oczu? Tak, to nie jest mara!
Jeszcze dwa kroki i już Ciebie widzę...

Nie ma Cię tu. Zmysły ze mnie szydzą.
Twój oddech był mym szlochem, Twe tętno łzą kapiącą.
Twe oczy odbitą w piekielnym lustrze nadzieją łudzącą.

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Bardzo mi podoba ten kawał Poezji. Gratuluję!

moj ulubiony.. choc wszystkie uderzająco wręcz piękne :)

Piękny wiersz o tęsknocie:)

  • Autor: ana26Dodany: 07.01.2012, 17:34

jeeju, piękny...

piękny wiersz.... :)

podoba mi się:)

  • Autor: merlin30Dodany: 04.01.2012, 15:21

Piękny:) pozdrawiam