Na kacu
Otwieram oczy rankiem z potwornym bólem głowy.
W ustach suchość, w pamięci dziura - zwyczajny kac.
Szukając wody przeglądam numery telefonów.
Jest i Twój. W mgnieniu oka pamięć wraca.
Pamiętam jak fałszywą beztroską i sztuczną radością
Upiłem się, zatruwając umysł pozorami.
Puste butelki - wczoraj dające zapomnienie,
Dzisiaj krzyczą moją bezsilnością.
Wiem jak blisko jestem prawdziwego szczęścia.
Mam jednak przed sobą potężną przeszkodę,
Którą rozbijać trzeba od dwóch jej stron.
Ale przy murze stoję sam, tłukąc go pięściami.
Kiedy na barierze moja krew zasycha,
Odwracam się od niej, bo jej nie pokonam.
Stoję jak zaklęty, jak w żałobie człowiek.
Nie mogąc odejść.
- Autor: VojtexKategoria: Filozoficzne
- Dodany: 09.01.2012, 17:12Nastrój: Zimny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
po tytule pomyślałam,ze będzie to jakiś banalny wiersz,ale fajnie,że się myliłam. Podoba mi się:)
- Autor: najmilejDodany: 09.01.2012, 19:14






