Harfa wiatru

Przywołam twą postać w ciepłych deszczu strugach
swawolnej zasłony rozchylając znów świt,
by nie trwał bez Ciebie choć o chwilę za długo,
by w tańcu niewieścim nie dostrzegł cię nikt.

I dłońmi obejmę w powietrzu wznoszącą
i białych falbanek z mgławicy i gwiazd,
i patrzył będę na Ciebie bez końca,
chłonął oczami jaśminowy Twój blask.

Aż usta ukażą ciche zaproszenie,
bezwolne a błogie, delikatne: tak,
musnąć je - dla mnie skrytym jest marzeniem
i pocałunku przesłodki poczuć smak.

Na skrzydłach niesiony ulegnę pieszczocie,
obudzę ocean by we mnie już trwał,
zanurzę się w drżącej po brzegi rozkoszy
a wiatr na srebrzystej harfie będzie grał.

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.