Szymon z Cyreny
Niosąc krzyż zbyt ciężki na jedną osobe
potykając się i upadając pod jego ciężarem na droge
pokonując każdy metr z bólem i mrużąc zmęczone
oczy światłem słonecznym mocno rażone
idąc w strone,gdzie życie ma być zakończone
biorąc krzyż w swoje ręce okropnie zakrwawione
dzwigając na głowie królewską z cierni korone
dzieląc ciężar krzyża z Szymonem na połowe
nie odzywając się do siebie ani jednym słowem
mimo to poprzez gesty prowadząc rozmowe
mając plecy krwawym potem mocno zroszone
wkładając drzewo krzyża na ciało zranione
patrząc przed siebie coraz bardziej zbolałym wzrokiem
spotykając przypadkowego człowieka na drodze
na którym dźwiganie krzyża było wymuszone
który,niewiedział,że kroczy ramie w ramie z Bogiem
który,swe ramiona zawiesi nad nieboskłonem
zanim swego ducha wyzionie późnym wieczorem
gdy niebo zostanie w poprzek rozdwojone
a potem groby wielu zmarłych otworzone
- Autor: mariusz123Kategoria: Religijne
- Dodany: 15.01.2012, 19:18Nastrój: Optymistyczny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
Strasznie ciężko się czyta , a rymy typowo częstochowskie! Treść dobra, popracuj nad formą wiersza. Lepiej będzie a b a b .
- Autor: najdusiaDodany: 15.01.2012, 20:55






