Młodość

Widziałam niebo, gdy z hukiem spadało
A ból wciąż stawał się nie do zniesienia
Wiłam się w pocie i swoim koszmarze
Poczęłam w tej chwili zdrowie doceniać

Na chłodnej ziemi tuliłam swe włosy
W ustach trzymałam pięść by nie krzyczeć
Gorąca fala płynąca mym ciałem
Kazała mi cierpieć broniła mi ryczeć

Tonęłam w żółci i gorzkim koszmarze
Nie mogłam klękać, nie było tam Boga
Sięgałam bezwładnie po szklankę wody
A drgnęła tylko ma sina już noga

Jak ryba bez wody i ptak bez skrzydeł
Leżałam bez ruchu jak kłoda
Nie chciałam wierzyć, że wciąż jestem chora
Nie mogłam uwierzyć, ze wciąż jestem młoda...

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


przerażający obraz choroby... (5)

  • Autor: olenkaDodany: 23.02.2012, 17:00

jestem zupełnym amatorem w kwestii pisania i oceniania wierszy, ale Twój bardzo mnie poruszył, jest "pięknym" lamentem, sam wydaje się krzyczeć, cudne... a za razem bolesne

bardzo emocjonalny wiersz i rzeczywiście działa na wyobraźnie czytelnika a to podstawa...