Młodość
Widziałam niebo, gdy z hukiem spadało
A ból wciąż stawał się nie do zniesienia
Wiłam się w pocie i swoim koszmarze
Poczęłam w tej chwili zdrowie doceniać
Na chłodnej ziemi tuliłam swe włosy
W ustach trzymałam pięść by nie krzyczeć
Gorąca fala płynąca mym ciałem
Kazała mi cierpieć broniła mi ryczeć
Tonęłam w żółci i gorzkim koszmarze
Nie mogłam klękać, nie było tam Boga
Sięgałam bezwładnie po szklankę wody
A drgnęła tylko ma sina już noga
Jak ryba bez wody i ptak bez skrzydeł
Leżałam bez ruchu jak kłoda
Nie chciałam wierzyć, że wciąż jestem chora
Nie mogłam uwierzyć, ze wciąż jestem młoda...
- Autor: JoannaStrusinskaKategoria: Różne
- Dodany: 20.01.2012, 20:53Nastrój: Pesymistyczny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
przerażający obraz choroby... (5)
- Autor: olenkaDodany: 23.02.2012, 17:00
jestem zupełnym amatorem w kwestii pisania i oceniania wierszy, ale Twój bardzo mnie poruszył, jest "pięknym" lamentem, sam wydaje się krzyczeć, cudne... a za razem bolesne
- Autor: imaginacjaDodany: 20.01.2012, 22:26
bardzo emocjonalny wiersz i rzeczywiście działa na wyobraźnie czytelnika a to podstawa...
- Autor: mariusz123Dodany: 20.01.2012, 21:09






