bez tytułu

Miłości Odwieczna
Utajona w okruszynie
Białego Chleba
Potęgo uniżona
Krucha i delikatna
Nieskończenie mocna
I niepokonana
Dusza milczy
Wpatrując się
W Twe oblicze
Opromienione
Twą niegasnącą Miłością
Choć szuka słów
Znaleźć ich nie może
Wszystkie są puste
Niczym dzban bez wody
Głuchy dźwięk wydobywając z siebie
Który dla duszy
Bardziej ból Ci zadaje
Niż uwielbia
Okrutniku przeczuły
Czemu każesz jej cierpieć
Nie mogącej
Nic Ci powiedzieć
Panie najsłodszy
Pozostaje tylko milczenie
Okryte wstydem
Własnej niewierności
Nie względem uczucia
Lecz owej osoby
Ukrytej w rozpadlinie skały
Co przemawia
Nie jak burza
Ani błyskawica
Lecz jak delikatny
Powiew wiatru
O Miłości wzgardzona
O Czułości nieskończona
Pełności przepełniona
Dobroci najlepsza
Słodyczy najsłodsza
Wierności najwierniejsza
Dusza patrząc w Twe oczy
Tonie w nich zatracona
I milczy już
W nich utkwiona
Twoja całkowicie
I nieskończenie i na zawsze
Z Tobą zjednoczona

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.